Moja historia

W ubiegłą sobotę minęły dwa lata od diagnozy. Ale ten czas leci.

Pare tygodni przed diagnozą dostałem wysypki więc poszedłem do GP po antybiotyk (mieszkałem wtedy w UK). Nie pomógł. Zacząłem za to czuć się słabo, często oddawać mocz w nocy (o dziwnym amoniakowym zapachu), mieć ogromne pragnienie. Po namowach udałem się z tymi objawami do lekarza. Lekarz zlecił badania krwi na dzien nastepny. Poszedlem na czczo, tak jak to się zwykło robić w PL. Po około 2 godzinach dostaje telefon, że mam natychmiast jechać do szpitala. Nie byl to dobry omen, bo w UK jak wszystko jest okej, to nawet sie nie pofatyguja zeby oddzwonic. No w kazdym razie pojechałem do szpitala. Pobrali krew i mocz i siedze sobie na izbie przyjęć. Glodny, bo nic od wczoraj nie jadlem. Widzę, że pielęgniarz, który się mną zajmował zaczyna patrzeć na mnie co chwile jak na ufo i co chwilę podchodzi i się pyta jak się czuję. Mówię mu że dobrze, że pić mi się chce. Po godzinie przyszedł lekarz i powiedział, że mam cukrzycę. Podsluchalem rozmowe pielegniarza z doktoremm, ze mam wynik hba1c (jeszcze wtedy nie wiedzialem co to jest) 13.5%. Jeszcze wtedy myślałem, że się wywinę. Pobrali mi jeszcze krew do innych badań, przyszła pielęgniarka, podała mi pierwszy raz insulinę w brzuch. Dała glukometr, pokazała jak obsługiwać, dała insulinę, inne zabawki i ulotki, powiedziala jaki ma byc cukier maksymalnie i do domu. Zaproszą mnie na kurs dla cukrzyków. Na obiadosniadanie zjadlem angielskie cornish pie. Cukier poszybowal z 6.7 do 11 mmol/l. Wiedziałem, ze musze zmienic diete.

***

Jestem dosc szegolnym pacjentem – przez cala edukacje w PL zawsze mialem “czerwone paski”, dwa razy bylem stypendysta prezesa rady ministrow (500 najlepszych uczniow w PL), studiowalem w Holandii i Niemczech, znam biegle angielski i niemiecki. Poza tym, jak sie czegos uczepie, to nie odpuszczam. Po przyjezdzie do domu zaczalem tzw. “research”. W ruch poszedl wujek Gugiel. Nie pamiętam ile materiałów na YouTube przesluchałem w ciągu najbliższych tygodni, ale to były setki godzin. Od pewnego momentu, w niemal każdej prezentacji, którą oglądałem na temat CT1, zawsze pojawiał się wątek książki Dr. Bernsteins Diabetes Solution oraz samego Dr. Bernstein’a. Wszedłem na jego kanał na YouTube i zacząłem oglądać. Wszystko. Po kolei. I już wiedziałem, że to jest to. Miałem to szczęście w nieszczęściu, że angielska służba zdrowia nie zdążyła mnie nauczyć niczego o mojej chorobie.

***

Od dnia dniagnozy jestem na diecie ubogowęglowodanowej. Od jakiś dwóch tygodni po diagnozie podążam protokołem Dr. Bernstein’a na tyle, na ile byłem w stanie, ponieważ nie mogłem się doprosić o receptę na neutralną insulinę ludzką przez półtora roku od diagnozy. Niemniej, przy pomocy Tresiba i Humalog, diety ubogowęglowodanowej i ruchu – przebieg mojego zdrowienia wyglądał tak:

25.09.2019 – Hba1c 13.5% = średnia glukoza 341 mg/dl

23.10.2019 – 10.7% = 260 mg/dl

14.11.2019 – 8.7% = 203 mg/dl

24.01.2020 – 6.1% = 128 mg/dl

11.06.2020 – 5.3% = 105 mg/dl

08.03.2021 – 4.9% = 94 mg/dl

11.05.2021 – 4.9% = 88 mg/dl

Dopiero od maja tego roku dostałem receptę na Actrapid, czyli neutralną insulinę ludzką i skłaniam się coraz bardziej ku diecie mięsnej (tzw. carnivore).

***

Ludzie mnie pytają, po co w ogóle się starać, żeby mieć tak niską hemoglobinę glikowaną. Po co ja to robię? Odpowiedź jest prosta – bo wiem po tonie przeczytanych medycznych artykułów , książek i godzinach przesłuchanych i przejrzanych prezentacji i wykładów naukowych na YouTube, że powyżej hba1c = 5% zaczynają się powikłania. Po prostu się ich boję. Ja wiem, że jest pełno “kozaków” co się powikłań nie boją. Ale za dużo krzyków rozpaczy się naczytałem na forach typu cukrzyca24 itd, żeby odpuścić. Za dużo pracy w to włożyłem. Za dobrze się czuję. Zbyt wielką mam satysfakcję z rezulatów. Za bardzo lubię widok lekarza, który nie rozumie, jak to jest możliwe, że cukrzyk po remisji ma lepsze cukry od niego.

***

Dziękuję wszystkim osobom, które się zgłaszają do mnie lub które komentują, lub które lajkują, lub które w jakikolwiek sposób mnie wspierają. Dziękuje Aleksandra Banak za przekonanie mnie, że warto założyć tą grupę. To dopiero początek.

Jak mawia dr. Bernstein – na cukrzyce nie ma lekarstwa, ale jest sposób.

Pozdrawiam

Łukasz

pomagam.pl/bernstein

Nasze sukcesy
Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies). Korzystając z niej akceptujesz naszą politykę prywatności.
Więcej informacji